Najdroższa, daj mi swą dłoń, uciekniemy gdzieś daleko, za horyzont, Najdroższa proszę nie oglądaj się nie ma sensu patrzeć wstecz w zamglone chwile, które bezpowrotnie wciąż przepadają za nami.
Ucieknijmy, jak najdalej, od zgiełku miasta. Spaliny weszły mi w płuca, zadomowiły się w każdej pojedynczej komórce mojego ja, nie mogę oddychać, ledwie ledwie ostatnie tchnienia wydostają się spomiędzy przymkniętych warg. Kiedyś zwykłaś te wargi swoimi miękkimi i lekkimi muskać, całować lekko w szyję i w okolice obojczyka, swoimi aksamitnymi ustami zwykłaś przyprawiać mnie o dreszcze. Ale Najdroższa, w Twoich ustach teraz też już tylko spaliny i resztki dymu z wczorajszego papierosa, o dreszcze teraz przyprawia mnie sam Twój widok.
Ucieknijmy daleko, od fałszywych spojrzeń "przyjaciół", gdzieś gdzie Ty tylko i Ja z Tobą, i My razem i Ja bez Ciebie nie i Ty też beze Mnie. Gdzie cały czas będziesz szeptać mi do ucha, jakieś głupoty o miłości które ja tylko zrozumiem, i gdzie Twoja dłoń w moją wpleciona i Twój oddech na moim karku. Najdroższa.
Ucieknijmy, zabijać się za wcześnie jeszcze, ja zresztą umieram za każdym razem, gdy opuszki Twoich palców delikatnie krążą tuż obok mojego mostka i gdy słuchasz jak bije mi Serce, które wtedy bije z czterokrotną siłą, i gdy tak zwyczajnie zataczasz ósemki na moim torsie i przestaję wtedy oddychać, a Ty to czujesz i uśmiechasz się lekko i widzę w Twoich oczach że jestem. Gdzieś tam głęboko Ciebie jestem. Ja.
Najdroższa. Tak było by, gdybyśmy mogli uciekać. Ale widzisz Najdroższa nie dane nam, nie nam, nas brak, miejsca brak. Najdroższa brak.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz