26.01.2014

Ty do mnie.

Kiedy z mapy znika Francja, a wesołe niedźwiadki taplają się niezgrabnie w kroplach herbaty z bergamotką, rozpoczyna się piękna historia. Kiedy trzęsące się wciąż po ostatnim wieczorze palce stukają w białe klawisze, zostaję obdarzony wspaniałą kawą i jednym z najpiękniejszych uśmiechów jakie widziało słońce. Czasem, gdy zamykam oczy, widzę dwie sylwetki wylegujące się beztrosko na letniej trawie, z ich warg spływają na ziemię słowa tak niepozornie ważne, że nawet wakacyjny upał nie pozwoli sobie na wtopienie ich w gorącą glebę. 
Kiedyś zastanawiałem się nad tym, co powiedzieć, w jakie wyrazy ubrać moje wnętrze nim oddam Ci je we władanie. Skrupulatnie analizowałem historie, które być może zechcesz zatrzymać w małej szufladce swojego serca opatrzonej moim krótkim imieniem. Nigdy nie pozwoliłbym na to, by zapanował tam chaos i niebezpieczne przepełnienie. Teraz jednak, z każdym głębokim oddechem kiedy jesteś obok, uświadamiam sobie, że wiesz o mnie już wszystko. Stawia Cię to w znacznie lepszej pozycji, bo nawet ja nie doszedłem do takiego momentu, gdy wiedziałbym o sobie tak dużo. Dlatego w niektóre wieczory składam ręce i dziękuję za to, że jesteś. Za to, że kiedy zgubię się mniej lub bardziej zamierzenie na ścieżce do swojego wnętrza, Ty zawsze wskażesz mi właściwą drogę i poprowadzisz mnie nią za rękę. 

Kiedy przychodzi noc, a gwiazdy z nieba spadają z ciężkim hukiem wyobrażam sobie, że 290km to dla nich ledwie pół kroku. Lubię myśleć o Nas jak o gwiazdach, jeśli egzystujemy nawet w innych galaktykach to wciąż dzieli nas jedynie wyciągnięcie ręki. 
Z ciemnego firmamentu spływa na mnie uśmiech i wyciągam wówczas rękę z nadzieją, że zaraz ją złapiesz.
Tak zasypiam, kiedy jesteś nie tu

14.01.2014

"love is a smoke made with the fume of sighs" *

Zastanawiam się ostatnio nad istotą miłości. Prawdziwej, wielkiej, namiętnej, wiecznej, miłości w ogóle. Czy to możliwe, że współcześnie istnieje ona jedynie w formie wyświechtanego pojęcia, któremu nieuważnie przypisuje się magiczne właściwości? Czy to możliwe, że jest ulotnym złudzeniem, które opanowuje na moment umysł człowieka, a potem zostawia go na pastwę losu? "Wydaje ci się, że kochasz?! Radź sobie z tym sam!"
Coraz częściej odnoszę - z ogromną nadzieją, że mylne - wrażenie, że ludzie są ze sobą dla wygody. O ileż bardziej komfortowo żyje się, gdy pod ręką zawsze jest ktoś, kogo można przytulić zamiast poduszki. Ktoś, z kim można porozmawiać, zamiast opowiadać swoje historie głuchej ścianie. Ktoś realny, obok kogo można się położyć, zamiast wtulać się po raz kolejny w osamotnioną kołdrę. Jak wspaniale jest mieć z kim iść na spacer, zamiast znów podziwiać piękno pogody przez okno. Jak cudownie jest móc złapać kogoś za rękę, zamiast ponownie chować ją głęboko w czeluściach kieszeni płaszcza. Jak wygodnie jest żyć ze świadomością, że zawsze ktoś na nas czeka.
Może to tylko jakaś niecodzienna przypadłość mojego chorego umysłu, ale czy nie jest tak, że pośród wszystkich tych wspaniałości gubi się gdzieś prawdziwe uczucie? Czy ludzie wśród tego ogromu pozytywów bycia razem nie zapominają czasami o tym, co tak naprawdę jest istotne? A może namiętność, pasja, emocje i uczucia nie mają takiej wartości jaką zbyt idealistycznie chciałbym im przypisywać? Może to tylko ja postanawiam kochać na zabój, może tylko u mnie istnieje staroświeckie "wszystko albo nic"?
Uparcie pragnę wierzyć, że to tylko wymysły mojej wyobraźni.
Uparcie pragnę wierzyć, że miłość istnieje. Może to w jakiś, choćby nieduży, sposób pozwoli mi ją ostatecznie poznać...

* William Shakespeare

***
...i noc

11.01.2014

niezaspokojenia.

Spojrzał w lustro przygotowany na uderzenie. Zamiast tego, jego odbicie utworzyło ze swych ust coś na wzór uśmiechu. Odwzajemnił ten niecodzienny grymas, a w jego oczach pojawiła się jakaś wyniosła zarozumiałość, pozwalająca mu wierzyć w wydarzenia ostatniej nocy. Z narastającą gdzieś wewnątrz pewnością siebie wyprostował się i powiedział na głos to, o czym jeszcze niedawno nie planował nawet rozmyślać: mam na imię ..., mam 20 lat i chyba w końcu zaczynam być szczęśliwy.
Od kilku dni nieustannie krążyła za nim chęć sięgnięcia po papierosa. Jednak w porównaniu z tym, co teraz mogło na niego czekać, ta niezgrabna kupka popiołu nie wydawała się już równie kusząca. Postanowił wymieść ze swoich wnętrzności resztki zszarzałego dymu, ofiarować się przyszłości w nowej, być może lepszej odsłonie. Gdzieś od dołu jego nerki podgryzała niepewność, brak obietnic i nieumiejętność wizualizacji obecnego stanu rzeczy. "Gdyby jednak", pomyślał, "wszystko było z góry wiadomo, nic w życiu nie byłoby tak ekscytujące". Nie miał pojęcia co czeka na niego jutro, nie umiał również wyobrazić sobie innego rozwoju wypadków. Powoli zaczynał mieć nadzieję...

"nie mogło być inaczej"


5.01.2014

dwa tysiące czternaście vol.1.

Kiedy przy ostatnim podmuchu wiatru tamtego dnia Twoje usta splotły się na ułamek sekundy z moimi, niemym wzrokiem podążyłem za krążącymi wokół mojego umysłu postanowieniami. Jeżeli każdy dzień dane jest nam przeżyć tylko raz, jeżeli każdy dotyk Twoich dłoni może być tym ostatnim, to dlaczego rezygnować ze wspaniałej ulotności tych magicznych chwil? Nigdy więcej nie zdarzy nam się to wczoraj, a Twoje wargi nigdy już nie będą identycznie miękkie jak ostatniego popołudnia.

Gdy byłem małym chłopcem, moja babcia powtarzała mi, że "jak kraść, to miliony, a jak kochać, to księżniczkę". Jak bądź, nie wymagam ani miliona księżniczek, ani księżniczki z milionami. To, czego naprawdę chcę i potrzebuję poniewiera się już niedaleko poza moim poznaniem. Pewność siebie przychodzi łatwo tylko nocą w czterech ścianach łóżka. Schowani w pościeli, owinięci kokonem nieprzystępności, snujemy w głowie scenariusze lepszego jutra.

Ja jednak opuszczam swoją małą kryjówkę. Coraz odważniej rozdzieram swój kokon i powoli przestaję wierzyć w bajki. Jeżeli mogę spędzić noc na planowaniu idealnych chwil lub przeżywać je tej nocy z Tobą, od teraz wybieram ten drugi scenariusz.
Nie wiem kim jesteś, nie wiem kim jestem ja, wiem tylko jedno - jeżeli każda sekunda Twojego spojrzenia jest unikalna i niepowtarzalna, chcę przeżywać każdą z nich i celebrować je z należytym oddaniem.
Mam nadzieję, że mi pozwolisz
kimkolwiek jesteś Ty