„ - Czy wiedziałaś, że zapach składa się z malutkich fragmentów, które
oddzieliły się od osoby? – zapytałam mamę.
-
Węch to potężny zmysł.
Przypomniało
mi się to i uświadomiłam sobie, że zapach Twojej sukienki to były drobniutkie
cząsteczki Ciebie uwięzione w bawełnianych włóknach.
Wciągnęłam
powietrze, nieprzygotowana na emocjonalny zawrót głowy związany z odczuwaniem
Twojej bliskości pod Twoją nieobecność.”
Flanelowa
koszula, która wczoraj wieczór luźno opadała na jej ramiona, dzisiaj zyskała
nowy wymiar. Trzy rozpięte guziki nieśmiało obnażały wyraźnie zarysowaną linię
obojczyków, a kilka centymetrów i jeden rozpięty guzik niżej jej twarde, białe
piersi delektowały się dotykiem miękkiej flaneli. W świetle ulicznej latarni,
które przemykało się sprytnie między zasłonami, jej lekki makijaż zdawał się
nie spełniać swej roli. Była jeszcze piękniejsza niż zwykle, spięła niedbale
włosy, a niesforny kosmyk oplatał lekko jej szyję, upajał się zapachem jej
miękkiej skóry.
W twojej koszuli czekała na ciebie do
późna, ale znowu musiałeś zostać dłużej w pracy. Rano pozostał po niej tylko
zapach, kilkanaście tysięcy niewidzialnych cząstek, które rozsiała nieświadomie
po koszuli.
Jak
miło było się w nią wtulić.
Znowu zostałaś na noc.
Obudziły cię pierwsze dźwięki ptaków, ale on jeszcze w najlepsze śnił
przytulony do poduszki. Twoja ulubiona jego koszulka, jak zwykle przesiąknięta
ostrym zapachem perfum, żelem pod prysznic i esencją jego ciała, tym razem
pachniała czymś jeszcze. Najwyraźniej wczoraj zanim się spotkaliście, był z
kolegami na piwie. Chyba palił.
To nie miało znaczenia. Kochałaś ten
zapach, kochałaś tę koszulkę. Doskonale wiedziałaś, w którym miejscu jego
perfekcyjnie wyrzeźbione klatka piersiowa odznaczała się wyraźnie spod
koszulki. Czajnik zaczął piszczeć. Kiedy zalewałaś kawę, poczułaś jego twarde
mięśnie oplatające cię delikatnie i te jedwabne wargi, którymi całował cię po
szyi. A jego zapach, trochę słabszy niż zwykle, a jednak wciąż paradoksalnie bardzo
wyrazisty zalewał powoli każdą komórkę twojego ciała. Niesamowite.
Wkrótce
byliście jednością.
***
To doprawdy zabawne jak ludzie mnie nie
znają. Albo jak im się wydaje, że mnie znają. Ale nie ma co narzekać, to
przecież nie ich wina, bo jakim sposobem, skoro ja sam nawet siebie nie znam.
Albo może i znam, tylko boję się do tego
przed sobą przyznać.
Czasami odkrywam życie na nowo, a zapach
to coś, czego jeszcze do końca nie pojąłem. Niespotykane, jak jeden zmysł,
kilka cząsteczek kogoś może tak diametralnie odwrócić nasze postrzeganie.
Dlatego
wciąż będę się w nim zatapiał. Miło jest czuć czyjąś obecność, chociażby
pozornie. Wyobrażać sobie, że jest tuż obok.
Są momenty, że tak trzeba.