24.08.2013

życie, kocham cię nad życie.

Kojarzysz ten moment, kiedy wszystko, czego się nie spodziewałeś atakuje Cię z każdej strony?
Bezczelnie kąsa w najbardziej wystające nerwy, zostawia zaróżowione ślady na skórze i wynosi Cię ponad przyziemną jakość rzeczywistości.
Nie rozumiesz?
Kiedy na najkrótszą ogromnie długą chwilę unosisz się nad ciałem i obserwujesz świat oczyma bożka rozkoszy, a przez Twoje żyły przepływa złoty płyn wieczności, wypełnia każdą komórkę, na ułamek sekundy odbiera Ci wzrok, tylko po to, żebyś od teraz widział wszystko zupełnie inaczej.
Zaczynasz rozumieć?
Dlaczego to przychodzi wtedy, kiedy spodziewasz się tego najmniej?
Dlaczego kończy się, zanim zdążysz zauważyć cokolwiek?
Dlaczego nie może powrócić od razu, dlaczego każe na siebie czekać?

Wyciągnę rękę i spróbuję sięgnąć, może dziś...
...może dziś się uda

*new beginnings*

say my name...again