świąteczny nastrój wpływa najwyraźniej na blogową aktywność młodych ludzi.
kiedyś w życiu przychodzi taki moment, gdy człowiek zdaje sobie sprawę jak dużo jest wokół niego małych rzeczy, które cieszą.
mój nadszedł chyba teraz.
postanowiłem być człowiekiem wyedukowanym, inteligentnym, oczytanym.
no i skończyło się tak, że moja wiara została zachwiana.
bardzo dobry, swoją drogą, artykuł z „Pewnej Gazety”.
śmierć Jezusa. no tak, w końcu mamy Wielkanoc.
ale…jak było naprawdę? w co w końcu wierzyć?
jak wierzyć?
moja wiara w moją wiarę została zachwiana.
ale wciąż silna, twarda i dobrze zbudowana stoi moja wiara w to, że otaczają mnie niesamowici ludzie.
moja wiara w moją wiarę, że nic się nie stanie jak ich opuszczę – podupada.
przed śmiercią i zmartwychwstaniem wypada zrobić bilans.
bilans sumienia.
dobrych i złych uczynków.
bilans zysków i strat.
i teraz oto dociera do mnie ile już się zdarzyło, ile jeszcze może się zdarzyć, ile zdarzy się bez mojego udziału.
dociera do mnie, że ci niesamowici ludzie wnieśli do mojego życia aż tak ogromny powiew świeżego powietrza.
zielonowłose piękności. rudowłose piękności. brązowookie piękności. niebieskookie piękności.
herbata z taką-wódką. tak naprawdę herbata z bergamotką. ale cicho.
wspólne wyjścia i powroty nocną porą. z najróżniejszych miejsc.
wspólne naleśniki. wspólne zapijanie smutków. wspólne zapijanie radości.
kwiatki. „róże i całusy małe, duże”. strach. pozorny strach. przełamanie strachu.
pocieszający wyraz mordki.
to, co tygryski lubią najbardziej. przecież to HUGSY.
przybij żółwia. przybij kijankę. co powiesz na żółwia brzuszkiem?
niezapowiedziane pojawianie się. niespodziewane spotkania.
i sto razy tyle.
a poza tym, to podobno nie ma już Francji. jakbyście nie wiedzieli.
i tak. wciąż nie wierzę w coś takiego jak przyjaźń po pół roku.
ale może to nie jest przyjaźń?
może to…
…magia…?