19.08.2011

nocą.

nocą nawiedzają mnie zakopane gdzieś głęboko pod grubą warstwą kurzu wspomnienia, wcale nie tylko te przyjemne choć nie powiem w znacznej większości i wtedy często przychodzi ten moment, że potrafię się uśmiechnąć przez sen. lubię śnić ale o snach kiedy indziej.
nocą bezpowrotnie odchodzą niespełnione marzenia minionego dnia, nie mogę czekać dłużej one też mają swój termin ważności, zepsute zalegają w ciemnych zakamarkach duszy i wpuszczają do krwiobiegu truciznę, tak słodką że aż chce się jej więcej i więcej a potem docierają do mózgu i.
i trzy kropki. każdy wie dobrze co jest potem, a jak nie wie to znaczy najprościej że nigdy nie marzył tak naprawdę, albo ewentualnie wszystkie marzenia jakoś mu się do tej pory urzeczywistniały. jeśli to zazdroszczę. 
nocą też nie wiem czy wiecie i może wam i różnym innym ludziom też się to zdarza, ale nocą oddycha mi się dużo lepiej niż dniem, płuca wypełnione nocnym powiewem wiatru tak świeżym i niepowtarzalnym jak żaden inny wiatr w ciągu dnia kołaczą radośnie w piersi a ja tylko stoję i oddycham.
lubię zaciągać się nocą. nocą można się naćpać jak niczym innym.
noc to mój narkotyk. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz