niebo płacze nade mną, ciężkie łzy świata spadają wcale nie-obojętnie, zaraz któraś mnie przygniecie, zabity żalem wszechświata będę.
patrzę, przecież wcale nie-obojętnie, obserwując nie rozumiem dlaczego-było, dlaczego-nie ma, dlaczego-jest.
no jakże, możesz wziąć wszystko co mam, możesz mnie złamać, możesz wcale nie-obojętnie przejść kiedy leżąc pod kocem doświadczeń, na granicy życia i z zamkniętymi oczami, ostatnim tchnieniem powiem ci miłość.
jeśli kiedyś uchwycę cię w kadr mojego życiorysu, nie zapomnij proszę podrzeć wspomnień, całkiem nie-obojętnie możesz wyrwać, pozwalam, to twoje zdjęcie.
bez jednej fotografii opustoszeje mi życie, ale niech będzie puste, niech będzie, zamiast wypełnione tobą. skończmy to czym prędzej, nie żartuję, skakanie w kółko było przyjemne kiedy jeszcze oboje nie rozumieliśmy do czego ono prowadzi. kręci mi się już w głowie, nie chcę w kółko. nie chcę skakać. chcę iść przed siebie. mówię poważnie, nie ma żartów, to się źle dla kogoś skończy, zresztą chyba każdy wie dla kogo, nie chcę wcale żeby coś mu się stało. nie znowu.
mówię poważnie, nie ma żartów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz