uodporniłem się chyba na ból, ten zadawany przez siebie tak myślę, często już nic nie czuję choćbym chciał, zresztą to może i dobrze bo nieadekwatne byłoby do stanu w jakim wiszę już dłuższą chwilę czucie czegokolwiek.
swoją drogą to ciekawe że doszedłem w życiu do takiego momentu, gdy zauważam jak zmieniło się moje ja, gdy może trochę jak przez mgłę pamiętam jakie ono zwykło być w jakimś nieodległym momencie w przeszłości. pragnienia odurzają mnie, ich nieposkromione szpony chciwie obłapiają każdy centymetr kwadratowy mojego umysłu, coraz mocniej i boleśniej przebijają się przez tkaną latami barierę dystansu do świata. nie wiem co się dzieje, czy nie lepiej byłoby jednak schować się głęboko w czeluściach ciemności.
wziąć do ręki papierosa i szklankę z whisky. i tak wisieć w przestrzeni z dala.
***
I'm sippin' the whiskey,
it tastes so good
I used to look for a friend
but no one ever would
know me
as a friend should do
So I'm here alone with the whiskey in my hand
I'm gonna get drunk with my one and only friend

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz