19.07.2011

ostatni nielegalny rok życia.

przychodzi taki dzień, kiedy się budzisz, a pod powieki wkrada ci się nowa rzeczywistość
całkiem przyjazna, myślisz choć pewność siebie z którą jeszcze wczoraj piłeś wódkę, została gdzieś głęboko pod kołdrą

wiecie miałem kiedyś zwierzątko. oswoiłem je nawet, przez trzysta sześćdziesiąt pięć dni wzlotów i upadków siedzieliśmy obok siebie. ręka w rękę. to znaczy ręka w łapkę.
białym ogonem doświadczenia zmiatało mi spod nóg przeszkody.

a teraz siedzę sam. otwarty balkon wpuszcza do domu powiew zgniłego od deszczu powietrza. niedogaszony papieros w popielniczce, samotny wśród popiołu, którym sam się zaraz stanie.
ja też stanę się zaraz popiołem.

życie nie wydaje się już tak łatwe jak kiedyś.
zaczął się ostatni nielegalny rok życia.
za rok będę musiał spakować walizkę dzieciństwa i pośpiesznym wysłać ją w krainę zapomnienia.

wiecie miałem kiedyś zwierzątko.
nazwałem je życie.

***
miałem cudowny tekst, chciałem opublikować w urodziny.
teraz już stracił sens.

to może piosenka, trochę nie na czasie, ale już prawie, prawie.

1 komentarz:

  1. najbardziej się boję, że tyle sobie zaplanuję przed godziną zero, a tu 13 lipca 2012 nadejdzie za szybko, a ja nie wycisnę ostatniego nielegalnego wszystkiego.

    to irracjonalne, bo niby nie zmieni się nic, a jednak zmieni się dużo. cholera.

    siostrzane lof.

    OdpowiedzUsuń