nagle tak łatwo zauważalne staje się to, co przed chwilą było kompletnie nieuchwytne.
guziki niebieskiego płaszcza miękko uwierają mnie w szyję.
twarde, a jednak tak przyjemne w dotyku.
podszewka oplata mnie swoim ciepłem.
przyjemnie tu.
zachmurzone niebo wreszcie wypuszcza potężne krople deszczu.
czas nasunąć niebieski płaszcz na głowę.
nie mogę przecież zmoknąć.
nie w tym deszczu.
grunt pod nogami zaczyna się obsuwać.
nie ma chyba dla mnie dalszej drogi.
siadam na trawie i zdejmuję niebieski płaszcz.
nie może się przecież pobrudzić.
w strugach deszczu mam nadzieję.
mam nadzieję, że te wielkie krople zmyją ze mnie poczucie winy.
że może w jednej z nich znajdę odpowiedź.
że kiedy w końcu wyjdzie słońce, gdzieś niedaleko spotkam nowego siebie.
ale deszcz nie ustaje.
ugrzązłem po kolana.
jeżeli wejdę dalej nie ma szans na dobre zakończenie.
zakładam więc ponownie niebieski płaszcz.
i wracam.
nie patrzę za siebie.
wolę nie wiedzieć, co zostawiam.
świat spod niebieskiego płaszcza jest całkiem przyjemny.
ale to nie mój płaszcz.
to nie mój świat.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz