na wysokim moście mojego życia.
siedzę i patrzę.
patrzę w górę. i w dół.
na wysokim moście mojego życia.
siedzę i myślę.
co by było gdybym spadł.
czy można spadać w górę?
wiecie, lot jest najprzyjemniejszą częścią spadania.
ale jest też najkrótszy.
zaraz po nim następuje upadek.
przychodzi szok i ból.
ogromny, niewyobrażalny i niepojęty ból.
na wysokim moście mojego życia.
siedzę i się zastanawiam.
co by było gdybym skoczył.
gdybym zrobił krok w przód.
po prostu poleciał.
nie przejmował się tym co nastąpi za moment.
tylko cieszył się chwilą.
możliwością latania.
ale w końcu przyszedłby ból.
jestem facetem.
ale zdecydowanie za kruchym na takie akrobacje.
to może ja jednak nie skoczę.
może popatrzę jeszcze chwilę. poobserwuję.
a potem wstanę.
i trzymając się barierki zejdę po prostu po schodach.
na wysokim moście mojego życia.
nie ma nikogo, kto by mnie złapał.
to może ja jednak nie skoczę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz