Wrocław, 21.04.2014
Krążyłem ostatnio po pokoju, niecierpliwie wydeptując w panelach coś na wzór koślawych ósemek. Chowając głowę w poduszkach wyobrażałem sobie, jak siedzisz obok i śmiejesz się w głos z moich dziecinnych pomysłów.
Nie jestem już jednak pewien czy uznałbyś je za dziecinne, albo czy siedziałbyś obok śmiejąc się z nich w głos. Od przeszło pięciu lat zastanawiam się jak zareagowałbyś w tej czy innej sytuacji. Czy, jak miałeś w zwyczaju, wyśmiałbyś mnie, czy może poklepałbyś mnie po ramieniu i wypilibyśmy razem piwo, jedną z tych prostych i trywialnych rzeczy, których nigdy nie dane nam było spróbować razem.
Mam nadzieję, że wiesz, byłem u Ciebie tamtego dnia, mimo braku jakiegokolwiek śladu Twojej obecności tutaj znalazłem wśród krętych alejek tamto drzewo, a potem skręciłem w lewo. Pewnie już wiesz, że Twoje miejsce zajął ktoś inny, dlatego wróciłem do drzewa, czyniąc je tym samym nowym miejscem naszych spotkań. W takich miejscach ludzie dziwnie spoglądają na samotnych chłopców stojących pod drzewem, ale musiałem powiedzieć Ci o kilku ważnych sprawach. Mógłbym zrobić to równie dobrze leżąc w łóżku lub siedząc na ławce w jakimś parku, tam jednak rosną inne drzewa i nie ma tylu krętych ścieżek, które, mimo upływu lat, dają mi nadzieję na zgubienie się.
Pamiętam, jak kiedyś powiedziałem Ci, że chciałbym władać całym światem. Byliśmy młodzi, głupi i nie wiedzieliśmy nic o życiu, ale całkiem niepodobnie do Ciebie odpowiedziałeś mi, że "każdy by chciał". Nie wiem, czy znałeś wtedy tę piosenkę, o której teraz myślę, czy był to jedynie jakiś chwilowy przebłysk geniuszu. Wiem za to, że to wyjątkowo szalone iż właśnie dziś usłyszałem ją w radio. Przypomniałem sobie, jak planowaliśmy kiedyś nasze życie i to, jak będzie wyglądać po dwudziestce. Mam nadzieję, że gdziekolwiek teraz jesteś, wygląda choć trochę tak, jak sobie tego życzyłeś.
Dziś znów byłem pod tym drzewem. A właściwie jego pniem, tyle tylko z niego zostało, ale mam teraz przynajmniej gdzie przysiąść. Wzniosłem nawet mały toast tą ohydną oranżadą za złotówkę, którą kiedyś wielbiliśmy nad życie. To tylko złotówka mniej do biletu, który kiedyś zabierze mnie tam, gdzie teraz jest Cię więcej niż tutaj. Obiecuję.
To już drugi iks C.
Wszystkiego Najlepszego
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz