16.06.2014

paroles.

Najbardziej zgubną właściwością słów jest ich nieuchronna ulotność. Wzniosłe znaczenia, które tak gorliwie im nadajemy, umykają już w kilka sekund po postawionej na końcu zdania kropce. Jak rozpaczliwie niedołężnymi psychicznie trzeba nam być, by tak kurczowo trzymać się skrawków sensów, które umierają śmiercią naturalną szybciej, niż jesteśmy w stanie je zrozumieć. Kiedy kończą się słowa, nie zostaje nam już nic.

Po raz kolejny smagasz mnie po sercu zbitkiem kilku liter, a ja po raz kolejny ufam im bezgranicznie, choć czuję już pod nogami grząski grunt i wiem, że znów nie będzie Cię tam, by mnie uratować. Uśmiecham się szeroko i oplatam się tymi słowami najszczelniej jak potrafię, formułując jednocześnie równie wartą uwagi odpowiedź. To taka zabawna gra, w którą chyba lubimy się bawić, zarzucamy się wspaniałością prostych zdań, aż w końcu ktoś polegnie i przyzna rację drugiej stronie.
Gdzieś pośród tych gier, zagubiliśmy chyba jedyną istotną cechę słów - ich wiarygodność. Zrobiłem w życiu rzeczy złe, choć minie pewnie jeszcze sporo czasu, nim przyznam się do nich na głos. Każdy wyraz jednak ważyłem ostrożnie przed wypuszczeniem go na światło dzienne. Być może zbyt idealistycznie, lecz wierzę w to, że zbyt mało mamy czasu, by rzucać słowa na wiatr. Ufam temu, co mówię i pragnę wierzyć w to, co słyszę.
Choć raz proszę o powód za, nie przeciw.

nocą alter ego

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz