11.01.2014

niezaspokojenia.

Spojrzał w lustro przygotowany na uderzenie. Zamiast tego, jego odbicie utworzyło ze swych ust coś na wzór uśmiechu. Odwzajemnił ten niecodzienny grymas, a w jego oczach pojawiła się jakaś wyniosła zarozumiałość, pozwalająca mu wierzyć w wydarzenia ostatniej nocy. Z narastającą gdzieś wewnątrz pewnością siebie wyprostował się i powiedział na głos to, o czym jeszcze niedawno nie planował nawet rozmyślać: mam na imię ..., mam 20 lat i chyba w końcu zaczynam być szczęśliwy.
Od kilku dni nieustannie krążyła za nim chęć sięgnięcia po papierosa. Jednak w porównaniu z tym, co teraz mogło na niego czekać, ta niezgrabna kupka popiołu nie wydawała się już równie kusząca. Postanowił wymieść ze swoich wnętrzności resztki zszarzałego dymu, ofiarować się przyszłości w nowej, być może lepszej odsłonie. Gdzieś od dołu jego nerki podgryzała niepewność, brak obietnic i nieumiejętność wizualizacji obecnego stanu rzeczy. "Gdyby jednak", pomyślał, "wszystko było z góry wiadomo, nic w życiu nie byłoby tak ekscytujące". Nie miał pojęcia co czeka na niego jutro, nie umiał również wyobrazić sobie innego rozwoju wypadków. Powoli zaczynał mieć nadzieję...

"nie mogło być inaczej"


1 komentarz: