Dlaczego Wszechświat kopie Cię zawsze wtedy, gdy zdajesz się dryfować daleko poza jego zasięgiem?
Dlaczego wczoraj nie może zdarzyć się dziś, a jutro nie może być powtórką tych kilku ulotnych spojrzeń i lekkich pocałunków?
Udaję, że nic mnie nie obchodzi, że przyoblekam się w zasłonę obojętności, bez której nie miałbym prawa istnieć. Mimo to wciąż gwałcisz mój umysł swoim zapachem i miękkością włosów, które tak idealnie wpasowują się między moje palce. Mimochodem wyłapuję pojedyncze atomy Twojego oddechu i przyswajam je nienaturalnie, raz za razem wyrzekając się własnego tlenu. Dotykam Twej dłoni i zrzucam z siebie ciężar minionego dnia, doskonale wiedząc, że gdy tylko wyjdę przez tamte drzwi, wszystko powróci silniejsze niż dotychczas. Topię się paranoidalnie w błękicie Twych oczu, uciekam tam momentami, chowam się na te krótkie chwile, kiedy nie masz nic przeciwko. Nie kocham Cię. Nie zależy mi.
Ale nie zaprzeczę, wszystko to dookoła urosło do nieznanych mi do tej pory rozmiarów. Czekam na Twój ruch, doskonale wiedząc, że może nigdy nie nadejść.
Nie zależy mi
aż tak
It's not a game anymore and we're not kids.
You can cry mercy all you want, but nobody's listening.
It's just you...
...screaming into a void
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz