Wyglądam nieśmiało przez okno, a tam tylko obcy ludzie biegnący w tę i nigdy nie wracający z powrotem. Obiecywałem sobie nie żywić żadnej wyjątkowej tęsknoty, utwierdzałem się w przekonaniu, że umiem jedynie opowiadać o uczuciach aniżeli je w jakiś sposób posiadać. Kiedy ciemnogranatowy płyn spod moich żeber zastyga ostatnią kroplą na moim języku, uciekam w niepamięć i nadaję wspomnieniom niższy niż dotąd priorytet. Zataczam się w kręgach dymu i spalam w brunatnym odbiciu słońca na wodzie.
Wcale nie ułożyłem sobie tutaj życia
bo jestem tu całkiem sam
och to już miłość, tylko trzy dni
OdpowiedzUsuń