16.12.2012

fog's taking over.

Spójrz, ostatni płatek śniegu topnieje na Twojej powiece. Zachowujesz się tak naturalnie, całkiem zwyczajnie pocierasz o siebie zmarznięte dłonie, całą sobą mówisz mi, że nic się nie stało. Patrzę na Ciebie i zamieram z przerażenia, dolna warga oderwała się od reszty twarzy i z łoskotem rozbiła u Twoich stóp. Patrzysz na mnie, namiętnie zerkasz na moje wargi, które jeszcze są na swoim miejscu. Chcę Cię mieć dla siebie, tylko tu i tylko teraz, ale chwilę zapomnienia przerywa kolejny hałas. To Twoja lewa dłoń, podzieliła właśnie los dolnej wargi. Spokój słów, którymi mnie oplatasz eliminuje narastający strach. Boję się, nie wiem dlaczego znikasz, tak niecodziennie kawałek po kawałku, ale odczuwam przez to jeszcze większą potrzebę Ciebie.
Dlaczego jesteś tak blisko, dlaczego na policzku czuję Twoją dłoń, tę która się ostała? Dlaczego sprawiasz, że umysł zalewają mi tysiące halucynacji, dlaczego bawisz się ze mną w tak wyrachowany sposób, dlaczego powodujesz ból Twojego nieistnienia w każdej mojej komórce?
Nie chcę wiedzieć, co z tego było prawdą. Chcę tylko zatrzymać w pamięci zapach popiołu, którym stałaś się zaraz po tym, jak ostatni fragment Ciebie rozbił się o ziemię.
Nie powiem Ci tego już nigdy. Nie chcę czuć, jak moje usta układają się w te słowa, nie chcę myśleć, że jestem zdolny do takich odczuć.

Wolę zostać tu gdzie jestem, w nieświadomości Twojego niebytu.
Szkoda, że nigdy nie istniałaś...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz