9.12.2012

grawitacja.

Pękło coś we mnie, złamało się i narodziło na nowo. Spojrzałem w jej oczy, a potem w oczy innej i następnej, i jeszcze jednej i znalazłem tam TO, to coś czego szukałem ostatnio z wiadomym opłakanym skutkiem. Bezgranicznie zaufałem innym, bo przecież zapodziałem gdzieś sam siebie, ale teraz już wiem na pewno, powracam ze zdwojoną siłą do starych nawyków, dziękuję Wam kochani, bez Was nie dałbym rady. 
Koniecznie muszę utopić gdzieś ostatnie cztery miesiące, zostawię sobie tylko mały ich skrawek, dla własnej niepohamowanej przyjemności. Będzie teraz tak jak być powinno od zawsze. Chwile słabości są wspaniałe, są też wspaniale ulotne, kończą się lekko obolałą głową. Dlaczego więc nie zamienić słabości w przyjemność, nie cieszyć się nią bez widma nadchodzącej klęski, nie przeżywać jej dwukrotnie bardziej, a rano cieszyć się czystym umysłem i uśmiechem od losu?
TAK miało być od zawsze, przepraszam że pozwoliłem sobie na trochę za długo obrać inną ścieżkę. 
Teraz wracam. Jakie to piękne. I głębokie. 

Życie jest wspaniałe. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz