Koniecznie muszę utopić gdzieś ostatnie cztery miesiące, zostawię sobie tylko mały ich skrawek, dla własnej niepohamowanej przyjemności. Będzie teraz tak jak być powinno od zawsze. Chwile słabości są wspaniałe, są też wspaniale ulotne, kończą się lekko obolałą głową. Dlaczego więc nie zamienić słabości w przyjemność, nie cieszyć się nią bez widma nadchodzącej klęski, nie przeżywać jej dwukrotnie bardziej, a rano cieszyć się czystym umysłem i uśmiechem od losu?
TAK miało być od zawsze, przepraszam że pozwoliłem sobie na trochę za długo obrać inną ścieżkę.
Teraz wracam. Jakie to piękne. I głębokie.
Życie jest wspaniałe.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz