Cisza zasnuwa mi oczy, przykrywa mój umysł pozorną kołdrą przyjemności. Nie jest łatwo nie ma lekko, szczególnie ostatnio, choć jeden czy tam dwa kwiatki wykwitły niedawno pod moim balkonem. Zzieleniało za oknem ale jeszcze nie wiem co z tego, skoro wewnątrz spopielałe resztki tlą się ostatnim podmuchem wiatru. Szyja boli mnie już od oglądania się za wami i sprawdzania, czy przypadkiem nie spadło, czy może nie trzeba poprawić bo czapeczka lekko się przekrzywiła. Nie ma sensu przedłużanie tej gry, skakanka zaraz się urwie i niemal na pewno ktoś się przewróci, takie są prawa życia. Ale dobrze, poskaczmy jeszcze, może jednak linka wytrzyma, przynajmniej o tę jedną chwilę dłużej.
Jestem zmęczony.
Dla mnie też niezbyt łaskawy był dzień. Tydzień. Miesiąc. Rok.
...Życie
Ale nie, już zbieram się w sobie, przestaję wyć.
Przestaję płakać.
IDĘ

zapomniałeś dodać, że życie jest kruche jak nóżki zdechłego komara na suficie :D ten dzień to oaza łaskawości i dobroci Myjciu, pozwoliłam Ci siedzieć ze mną w ławce na całych trzech lekcjach, doceń to :D KKK
OdpowiedzUsuńto był pająk Agu!
OdpowiedzUsuńa że szyja boli widać było na fizyce, ale obstawiałam niekorzystną pozycję przy spaniu...
też KKK :D
PS: Twój blog każe mi udowodnić że nie jestem automatem, dosłownie, lol
Bukowski... :)
OdpowiedzUsuń...ale przyznaj, że w sumie się, żyje cudnie.
OdpowiedzUsuń(czasem)
z uściskami z bronksu,
sis