19.04.2012

za każdym razem.


„ - Czy wiedziałaś, że zapach składa się z malutkich fragmentów, które oddzieliły się od osoby? – zapytałam mamę.
- Węch to potężny zmysł.
Przypomniało mi się to i uświadomiłam sobie, że zapach Twojej sukienki to były drobniutkie cząsteczki Ciebie uwięzione w bawełnianych włóknach.
Wciągnęłam powietrze, nieprzygotowana na emocjonalny zawrót głowy związany z odczuwaniem Twojej bliskości pod Twoją nieobecność.”

            Flanelowa koszula, która wczoraj wieczór luźno opadała na jej ramiona, dzisiaj zyskała nowy wymiar. Trzy rozpięte guziki nieśmiało obnażały wyraźnie zarysowaną linię obojczyków, a kilka centymetrów i jeden rozpięty guzik niżej jej twarde, białe piersi delektowały się dotykiem miękkiej flaneli. W świetle ulicznej latarni, które przemykało się sprytnie między zasłonami, jej lekki makijaż zdawał się nie spełniać swej roli. Była jeszcze piękniejsza niż zwykle, spięła niedbale włosy, a niesforny kosmyk oplatał lekko jej szyję, upajał się zapachem jej miękkiej skóry.
W twojej koszuli czekała na ciebie do późna, ale znowu musiałeś zostać dłużej w pracy. Rano pozostał po niej tylko zapach, kilkanaście tysięcy niewidzialnych cząstek, które rozsiała nieświadomie po koszuli.
                                              
Jak miło było się w nią wtulić. 

           

Znowu zostałaś na noc. Obudziły cię pierwsze dźwięki ptaków, ale on jeszcze w najlepsze śnił przytulony do poduszki. Twoja ulubiona jego koszulka, jak zwykle przesiąknięta ostrym zapachem perfum, żelem pod prysznic i esencją jego ciała, tym razem pachniała czymś jeszcze. Najwyraźniej wczoraj zanim się spotkaliście, był z kolegami na piwie. Chyba palił.
To nie miało znaczenia. Kochałaś ten zapach, kochałaś tę koszulkę. Doskonale wiedziałaś, w którym miejscu jego perfekcyjnie wyrzeźbione klatka piersiowa odznaczała się wyraźnie spod koszulki. Czajnik zaczął piszczeć. Kiedy zalewałaś kawę, poczułaś jego twarde mięśnie oplatające cię delikatnie i te jedwabne wargi, którymi całował cię po szyi. A jego zapach, trochę słabszy niż zwykle, a jednak wciąż paradoksalnie bardzo wyrazisty zalewał powoli każdą komórkę twojego ciała. Niesamowite.
                                                                                  
Wkrótce byliście jednością.



***

To doprawdy zabawne jak ludzie mnie nie znają. Albo jak im się wydaje, że mnie znają. Ale nie ma co narzekać, to przecież nie ich wina, bo jakim sposobem, skoro ja sam nawet siebie nie znam.
Albo może i znam, tylko boję się do tego przed sobą przyznać.

Czasami odkrywam życie na nowo, a zapach to coś, czego jeszcze do końca nie pojąłem. Niespotykane, jak jeden zmysł, kilka cząsteczek kogoś może tak diametralnie odwrócić nasze postrzeganie.

Dlatego wciąż będę się w nim zatapiał. Miło jest czuć czyjąś obecność, chociażby pozornie. Wyobrażać sobie, że jest tuż obok.

Są momenty, że tak trzeba. 

1 komentarz:

  1. Zapach... feromony w czystej postaci, a w nich wszystkie potrzebne informacje. Zapach uwodzi, zapach kusi, zapach zapisuje się we wspomnieniach.
    A potem, czując go w przypadkowej sytuacji, przed oczami mamy już tylko jedno... :)

    OdpowiedzUsuń