14.04.2012

piątek 13-ego.

Kiedy słońce wdziera się przez posklejane od dymu powieki, a w głowie niewyraźnie majaczą fragmenty ostatniej nocy, rozumiem.
Kiedy resztki buzującego we krwi alkoholu ulatniają się niepospiesznie przez zaciśnięte pory i kiedy ostatkiem sił dudni w uszach wczorajsza muzyka, rozumiem.
Kiedy odblaskowy mundur pojawia się w lustrze i kiedy poziom adrenaliny osiąga apogeum i nawet kiedy sylwetki tracą powoli swoją określoną ostrość, ja wciąż rozumiem.
Kiedy ostre opiłki chłodnego nocnego powietrza wrzynają się pod skórę, kiedy bezsensowy kawałek papieru w formacie A4 wygina się na wietrze, a obok ktoś o niespotykanej temperaturze ciała i dłoń w dłoni, aż paruje i jeszcze trochę procentów, ja mimo to nadal rozumiem.
Kiedy ból głowy nie pozwala mi się skupić na odblaskowo-białych klawiszach klawiatury, a hałas przejeżdżających samochodów atakuje mnie w uszy, nadal, wciąż i nieprzerwanie rozumiem.

Patrzę w lustro i rozumiem, odnajduję w tym rację.
Przyznaję się bez bicia.

Jestem głupim gówniarzem.


zapiski ze stolicy Lbn



...a teraz czekam na kawę...

1 komentarz:

  1. MŁODSZYM ODE MNIE O MIESIĄC I 22 DNI! :D chyba masz mi dużo rzeczy do opowiedzenia, za wcześnie wyszłam ;)

    OdpowiedzUsuń