23.12.2011

magia świąt.

Niesamowite, jak jedno słowo potrafi odmienić rzeczywistość.

Zadziwiające, jak jeden gest może sprawić, że wszystko nabiera nowych sensów.

Niepojęte, jak jedno spojrzenie zdolne jest zachwiać głębią ludzkiego istnienia.

                Kiedy kolejny rok zbliża się ku końcowi, jakiś niemy krzyk w mojej głowie oznajmia, że nadchodzące 365 dni może być nie w pełni takimi, jak je sobie wyobrażałem. Gdzieś głęboko wewnątrz mnie rodzi się wtedy ślepa obawa, że może nie jestem gotowy na to, co przyniesie mi najbliższe dwanaście miesięcy. Pełen rozterek próbuję oddać się muzyce, skomponować coś, napisać, zaniechałem ostatnio mojej artystycznej działalności. Próbuję wsiąknąć w te pojedyncze wersy, słowa, litery, aby przelać na kartkę cząstkę siebie. To zawsze mnie uspokajało, w chwilach zwątpienia dawało nadzieję na lepsze potem.
Ale wiecie co? Ostatnio odkryłem, że poza muzyką jest jeszcze jedna rzecz, która działa na mnie tak kojąco i nastraja mnie tak pozytywnie. To ludzie. Obcy, znajomi, bliscy, nie ma znaczenia. Ich uśmiechy, gesty, słowa – pocieszające czy motywujące do działania – wszystko to sprawia, że potrafię choć na chwilę zrzucić z siebie jarzmo tego „tu i teraz” i przemyśleć, przeanalizować. Poszukać najlepszego rozwiązania.
                Szczególnie mocno działają na mnie osoby mi bliskie, ta niewielka grupka, która jest dla mnie ważniejsza od czegokolwiek innego, na której zależy mi jak na niczym innym. Ta kompletnie przypadkowa mieszanka zupełnie różnych ludzi, którym udało się jakoś upchnąć w ciasnych kątach mojego serca. To osoby, za którymi poszedłbym wszędzie, za które gotów byłbym poświęcić nawet siebie. I choć między nami nie zawsze jest kolorowo, choć nie zawsze może układa się jakbyśmy tego chcieli – nie mogę zmienić tego kim dla mnie są. Pewnie też nie chcę tego zmieniać.

                W tym roku moja osobista magia świąt objawiła się całkiem niepostrzeżenie. Zrozumiałem, a być może dojrzałem do tego, by zrozumieć, że otaczają mnie wspaniali ludzie – pan z gitarą na Starym Mieście, mały brzdąc lawirujący wśród ciasnych alejek Starówki, bezdomny mężczyzna dziękujący uśmiechem za 2zł.
Tegoroczna magia świąt pokazała mi także, że ta garstka osób mi najbliższych jest nie do zastąpienia i że daje mi tak ogromną siłę, jakiej nie daje mi nic innego w świecie.

Na te święta chciałbym życzyć wszystkim Wam, aby Wasza magia świąt była równie wspaniała jak moja. A sobie, by trwała ona przez cały przyszły rok. I może kilka dni dłużej. 

3 komentarze:

  1. och wiesz co, chyba nigdy z niczym tak bardzo się nie zgadzałam jak z tym co napisałeś. i po stokroć wsiąkam w to. pozdrawiam z mroźnych drzewiec gdzie zawsze jest zimniej niż prognoza podaje

    OdpowiedzUsuń
  2. Być może tym razem kompozycją stały się słowa składające się na powyższy ciągły tekst, do których zapewne pasuje pewna muzyka...

    Tak czy inaczej - ludzie są ważni. Ba! Najważniejsi.
    I każdy kto jest tego świadom nie jest wcale mądry. Jest GENIALNY!

    Wesołych!

    OdpowiedzUsuń
  3. nie do końca się zgodzę, bo nie przepadam do końca za ludźmi - nie zmienia to faktu, że podczas świąt zazwyczaj wszyscy się kochają... ale schowam się już ze swoim cynizmem i pochwalę, że całkiem nieźle oddałeś atmosferę btw. TAK WIEM ŻE ZA AGU ODDASZ ŻYCIE :d heeee ;d

    OdpowiedzUsuń